Była godzina 18.20, dwuosobowy patrol z Posterunku Policji w Bielsku objeżdżał swój teren oznakowanym radiowozem. Chcieli dojechać do miejscowości Rudowo, gdy nagle poczuli jakiś wstrząs. Na tyle radiowozu zatrzymał się seat toledo.
- To było w momencie, kiedy policjanci mocno zwolnili przed skrętem w lewo, w taką polną, podziurawioną żużlową drogę – opowiada kierownik bielskiego posterunku młodszy aspirant Grzegorz Twardowski. - Jadący za nimi seat nie wyhamował i uderzył dość silnie w tył radiowozu. Nasz pojazd specjalnie nie ucierpiał, mamy tylko lekko wygięty błotnik. Ale toledo wygląda żałośnie – rozbite: przedni zderzak, reflektory, wygięta maska.
Niewiele lepiej wyglądał kierujący tym autem 38-letni mieszkaniec Bielska. Chwiejny krok i bełkotliwa mowa wzbudziły nieodparte podejrzenia, że jest pod wpływem alkoholu. Kiedy jednak na miejsce zdarzenia podjechali policjanci z drogówki, mężczyzna... odmówił badania alkotestem.
Dokumentów też nie mógł pokazać, bo nie miał ich przy sobie. Dopiero wezwany na miejsce ojciec dowiózł jego papiery. Prawo jazdy od razu przeszło w ręce policjantów i już do bielszczanina nie wróciło. A ten w końcu zdecydował się dmuchnąć w alkomat. Wyszło 2,4 promila alkoholu.
W dalszą drogę – do policyjnego aresztu – udał się już bezpiecznie, pod policyjną opieką w policyjnym samochodzie. - Może nawet uniknąłby zatrzymania, ale zaczął być agresywny, szarpać się i próbował na siłę wydostać się z radiowozu – kończy kierownik Twardowski.
dodany 2008-10-24 13:35 przez dobruśka
źródło: policja.plockinfo.pl
